DSC_0139

Nowe auta pożywką dla cyberprzestępców?

przez • 19/02/2015 • WiadomościKomentarze (0)

Ludzie zwykle podążają utartymi szlakami, co oznacza, że większość osób korzystających z najnowszych technologii lubi się z nimi obnosić, podnosząc tym samym swoje samopoczucie. Lepszymi uważać się mogą zatem właściciele samochodów, które na swoich pokładach dysponują sieciami Wi-Fi oraz Bluetooth.

Nie wiedzą oni jednak, że w oczach złodziejów są to niedomknięte tylne drzwi, którymi łatwo wślizgnąć się do środka – tak przynajmniej wynika z raportu amerykańskiej firmy, sporządzonej na zlecenie senatora Eda Markey’a. Podobno większość producentów samochodów nie opracowało odpowiednich systemów ochronnych, które mogłyby wykryć ewentualną próbę włamania. W podsumowaniu można przeczytać, że elektronika w pojazdach jest „niespójna i chaotyczna”, co też daje przestępcom duże pole do popisu.

Masowy problem?

Raczej wszyscy korzystamy na tym, że różnorodne technologie niegdyś dostępne wyłącznie w elitarnych samochodach, dziś bywają standardem w niektórych pojazdach najniższych segmentów. Możemy cieszyć się z asystentów bezpieczeństwa, komputerów pokładowych, nawigacji, radia, różnych aplikacji – niektóre z nich są zintegrowane z bezprzewodowymi sieciami. Nawet jeśli pewne luki systemowe nie umożliwiają łatwej kradzieży samochodu, mogą znacznie przyspieszyć proceder kradzieży danych z telefonów komórkowych.

Eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa już jakiś czas temu publicznie stwierdzili, że należałoby stworzyć przepisy regulujące kwestię bezpieczeństwa w samochodach dysponujących bezprzewodowymi sieciami dostępu. „Kierowcy bardzo mocno polegają na tych wszystkich nowych technologiach, ale niestety producenci samochodów nie zrobili wszystkiego co w ich mocy, by uchronić nas przed atakami cyberprzestępców” – powiedział senator Markey.

Korzyści producentów

Zresztą, same koncerny samochodowe mają dostęp do ogromnej liczby danych zbieranych podczas każdorazowej podróży, o czym najczęściej sami właściciele pojazdów nie mają zielonego pojęcia. Niektóre z firm udostępniają zebrane dane podmiotom i osobom trzecim, niekiedy odbywa się to w sposób bezpośredni, dzięki czemu wszystkie pliki trafiają od razu na serwer docelowy.

Aż 19-ścia marek otrzymało kwestionariusz, 16 z nich podjęło się współpracy. Raport bazuje na informacjach otrzymanych od BMW, Fiata Chryslera, Forda, General Motors, Hondy, Hyundai’a, Jaguara Land Rovera, Mazdy, Mercedesa, Mitsubishi, Nissana, Porsche, Subaru, Toyoty, Volkswagena i Volvo (Aston Martin, Lamborghini i Tesla odmówiły współpracy). Tylko dwóch z nich dowiodło, że ich samochody są w stanie zareagować na włamanie w czasie rzeczywistym.

Pomysł żeby nasze samochody korzystały z dobrodziejstwa internetu brzmi wspaniale, jednak nieświadomie podejmujemy się niemałego ryzyka, którym jest to obarczone. Jeśli amerykański raport będzie mieć jakieś istotne przełożenie na tamtejszą rzeczywistość, istnieje szansa, że po jakimś czasie wpłynie on również i na nasz europejski światek. Po prostu producenci pojazdów zostaną zmuszeni do dopracowania obecnych systemów, a te w zmodernizowanym wydaniu będą trafiać do aut na całym świecie. W końcu globalizacja nas dopadła – taniej stworzyć jednolity system.

Już rozumiem czemu amerykańskie morale są na tak wysokie, że powodują u przypadkowych przechodniów potrzebę odprawiania publicznych litanii, coby bóg pobłogosławił ich piękny kraj. Przeciętny urzędas zdaje się tam dbać o obywatela bardziej, niż najwyżsi (nie tylko wzrostem) i najszlachetniejsi przedstawiciele kościoła w Polsce. A nawet jeśli jest inaczej, to pozostańmy przy stwierdzeniu – wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma!

Pozdrowienia z kraju gdzie chodniki kupami usłane (niekoniecznie z Polski).

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *