volvo_s40_2007_2_115

„Kobiece auta” według Amerykanów

przez • 28/03/2012 • Przemyślenia, WiadomościKomentarze (0)

Nie lubię pojęcia „samochód kobiecy”. Bo najnormalniej w świecie bywa ono dla mnie krzywdzące. Fantastycznie czuję się na przykład za kierownicą Abartha 500, który daje ogromną frajdę z jazdy, jest szybki i ma to cholerne ESP, nie dające się wyłączyć! Przynajmniej w normalny sposób, choć zawsze można pogrzebać przy bezpieczniku. Wiem, że nigdy tego samochodu nie kupię, bo najnormalniej w świecie źle bym się w nim czuł, wiedząc, że została do niego przylepiona łatka „auto kobiece”.

Ale pojęcie to w Europie i w Stanach Zjednoczonych ma chyba zupełnie inne znaczenie. Na Starym Kontynencie typowymi przedstawicielami tego gatunku były lub są Lancia Ypsilon, Fiat 500, Forda Ka czy też Nissan Micra. Czyli autka małe, często też nazywane pojazdami dla żony. Zresztą bardzo podoba mi się sytuacja, kiedy na podjeździe pod domem stoją dwa samochody i nie trudno zgadnąć, który należy do męża, a który do jego drugiej połówki. Wręcz bawi mnie, gdy widzę Mercedesa klasy S i obok np. malutkiego Fiata 500. Dla żony!

W USA portal Inside Line sprawdził, które modele wybierają najczęściej panie. Nie były to Mazda MX-5 czy Ford Focus. Na pierwszym miejscu znalazło się Volvo S40 (57,9 procent jego właścicieli to panie), która właśnie zostało zastąpione przez model V40, co z pewnością nie jest dobrą wiadomością dla pań zza Atlantyku.

Na drugiej pozycji uplasował się SUV Nissan Rouge (56,9 procent), natomiast najniższy stopień podium należy do Volkswagen Eosa (56,4 procent). Dopiero czwarte miejsce okupuje pierwszy przedstawiciel aut dla kobiety, przynajmniej według mnie, czyli Volkswagen New Beetle. Kolejne miejsca przypadły: Toyocie Matrix, Hyundaiowi Tucson, Hondzie CR-V, Toyocie RAV4, Nissanowi Juke’owi oraz Jeepowi Compassowi.

Statystyka dotyczy zeszłego roku, natomiast ciekaw jesteśmy, jak w tym zestawieniu wypadnie za rok Fiat 500. Z drugiej strony, Smart ForTwo, oferowany od kilku lat na rynku amerykańskim, nie znalazł się w pierwszej dziesiątce.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *